środa, 29 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 6

-Jade!! Cholera. Louis idioto co ty robisz?
*Oczami Jade*
Oderwałam się od Tommo i zaczęłam kłócić się z Harrym.
-Nie widać?? Całuje się z Lou.- powiedziałąm uśmiechając się do niego (dla nie ogarów: do Lou)
-Po chuja to robisz, Tomlinson? Ona jest moja! Zrozumiano?- zapytał się, miał już zaciśnięte pięści. 
-No chyba ci się coś we łbie poprzewracało! Ja cię nie lubię! I nie jestem twoją własnością!- wrzasnęłam.
-Opanuj się stary. I ona ma rację. Ona nie jest twoją własnością. Ma prawo się ze mną całować bo nie jesteście w związku.- powiedział Lou.
-Ona jest moja!!! I masz się od niej odpierdzielić!!- krzyknął Hazz. W tym momencie drzwi się otworzyły a za nimi stała mama -,-
-Co tu się dzaieje zapytała? I kim on jest?-wskazała palcem na niebieskookiego(nwm czy dobrze napisałam)
-Rozmawiamy. A to jest  Louis. Sąsiad- powiedziałam.
-Dobrze, ale już tak nie krzyczcie. Ok?- zapytała mama.
-Jasne. Pa- odpowiedziałam i zamknęłam drzwi.-Patrz co narobiłeś. Idź już. Nie chce cie widziedć.
-Już idę, akle zobaczysz. Jeszcze będziesz moja. A z tobą policzę się później, Tomlinson- powiedział Styles i wyszedł.
-Przepraszam, to prze ze  mnie, miałaś tą aferę. Ja już pójdę- odezwał się Lou.
-No coś ty, nie przepraszaj to nie twoja wina. To my się pocałowaliśmy. Ja tego chciałam i ty też. To Harry tu wparował nie wiadomo skąd- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Właśnie że ja napisłem do Harrego żeby tu przyszedł. Zobacz sobie wiadomości.





















-Okejjj. Nie gniewam się :)
-Dziękuje. Ale ja i tak już muszę iść. Jak coś mieszkam pod 2. A i dam ci mój numer.
-Ok. Masz tu karteczkę.
-Proszę- powiedział Lou.
-Dzięki.- odezwał się i odprowadziłam Tommo do drzwi.
-Papa. Do zobaczenia- powiedział i mnie przytulił a ja odwajemniłam.
-Cześć- poszedł, zostałam sama.
Poszłam do pokoju i spojrzałam na zegarek. 18.48. Spoko, położyalm się na łóżku i włożyłam słuchawki w uszy.
*Oczami Harrego*
Kurwa. głupi Louis. Ma się odpierdzielić od Jade.
Postanowiłęm że pójdę do klubu i się upiję. Nie za mocno bo jutro szkoła, a ja chce zobaczyć Jade. No i dziś się z nikim nie bzyknę. Poszedłem najpierw do domu się przebrać. Wybrałem ten strój:


















Ubrałem się, poprawiłem fryzurę i byłem gotowy. Zamknołem drzwi na klucz i poszedłem. Najbliszy klub był 5 minut drogi od mojego domu, więc nie będę jechał samochodem.
***
Po c hwwili już siedziałem przy barze pijąc 1 drinka. Później kolejnego i kolejnego. Wypiłem z 5 i dosiadła się mnie jakaś dziewczyna. Wyglądała tak:












-Hej sexiaku, co tu sam robisz?- zapytała, próbując mnie poderwać.
-Pije nie widać?- natomiast ja chciałem aby się odczepiła.
-Widać, a może by tak posz;ibyśmyh do ciebie? Zabawić się?
-Pojebało cię, weź już spieprzaj ode mnie.
-Skarbie, spokjnie.
-Nie mów tak do mnie i sobie idź.
-Ej nie mów tak do mnie.
Kurwa, co za laska pieprznięta, mam jej dość, idę z tąd. Dopiłem drinka do końca i wyszedłem. Na szczęście za mną nie polazła. Idąc do domu zauważyłem Louisa. Podeszłem do niego i zaczołem.
-Siema chuju. Wiesz że zaraz oberwiesz za to że całowałeś się z Jade.-powiedziałem.
-Harry?? Ty jeesteś nachlany...
CDN















sobota, 25 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 5

-...- zauważyłam że oczy Stylesa robią się ciemniejsze i zaciska pięści...
-Raczej, na odwrót- zaczął- kochasz mnie, lecisz na mnie, pociągam cię. Przyznaj się- wysyczał przez język.
-Nie mam się do czego przyznawać, Harry. Żegnaj- powiedziałam, po czym odwróciłam się i wziełam Liama za rękę i pociągnęąłm w stronę wyjścia.
***
-Jade!!! Obiad- krzyknęła mama.
-Już ide.
Poszłam do kuchni gdzie był stół. Więc to była jadalnio-kuchnia. Na stole stała zapiekanka. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść, tak jak reszta domowników.
***
Po zjedzonym posiłku, odłożyłym swój talerz do zmywarki. Gdy miałam iść do swojego pokoju, usłyszałam dzwonek. Nikt się nie ruszył więc musiałam iść otworzyć. Otworzył drzwi. Za nimi stał przystojny chłopajk z pięknymi niebieskimi oczami. 
-Hej, jestem Louis. Ymm... przyszedłem poznać sąsiadów bo dziś się tu wprowadziłam- odezwał się Lou.
-Cze-cześć- jąkałam się- jestem Jade. Wchodź- zaprosiłam go gestem ręki do środka. Powędrowaliśmy do mojego pokoju.
-Ładnie tu- powiedział.
-Dzięki.
-Opowiesz mi coś o sobie??
-Jasne, więc. Jestem Jade Payne, mam 18 lat, i mam młodszego brata, chodzę do Hilton School (liceum Jade) do ostatniej klasy ogólnej, mieszkam tu od wczoraj, i to chyba wszystko. A ty mi coś powiesz o sobie?
-Ymm.. poczekaj. Chodzisz do ostatniej, czyli 3, a że to ogólna to do klasy "a". tak??\
-Nom, a coś się stało?
-No bo tam chodzi mój przyjaciel Harry. Zansz go może??
-Yyy... niesty znam.
-Czemu niestety?
-No bo...- przerwał mi dzwonek wiadomiości przychodącej na mój telefon, ulżyło mi.- poczekaj, sprawdze co odemnie chcą.- uśmiechnęłąm się, a Louis to odzwajemnił. Wiadomość była od numeru którego nie znam. A treść jej brzmiała tak:

Wiem że mnie kochasz, ale boisz się do tego przyznać.
                                                                                                                       Harry

-Kurwa- powiedziałam.
-Co się stało??? -zapytał opiekuńczym głosem Louis.
-Przeczytaj to sobie- podałam mu mój telefon.
-I co w tym złego?
-Ymm... to że on mi się nie podoba, ja go nawet nie lubie, ale...- zaczełam przypominać sobie dzisiejszy moment w którym prawie się pocałowaliśmy, te jego piękne zielone oczy...
-Ale...- zaczął Lou.
-Ale on ma tekie piękne zielone oczy, i śliczne loki- JADE KURWA!!! OTRZĄŚNIJ SIĘ. TY GO NIENAWIDZISZ.-Ymm... co ja gadam, jest ocghydny i tyle.
-Jade, nie zmyślaj, chyba go jednak kochasz. Powinnaś to na spokojeni przemyśleć. Ja już pójdę.
-Nie nie kocham go!!!- Krzyknęłam.
-Spokojnie, odpocznij sobie sama i w spokoju, ja już idę.
-Nie proszę nie idź.
-Dobrze zostanę, ale lepiej się zastanów czy go nie kochasz, dobrze??
-Dobrze. Ale nie mów mu nic. Ok?
-Tak.- powiedział, po czym ja włączyłąm telewizor.- Ymm.. gdzie masz łazienkę??
-Te drzwi- wskazałam palcem.
-Dzięki.
*Oczami Lou*
 Poszedłem do łazienki, tak naprwdę po to aby napisać waidomoś Hazzie.

                             Później ci wszytko wyjaśnie, ale Jade chyba na prawdę cię kocha. 
                                                                                                             Lou

Wysłałem mu wiadomość i po chwili dostałem odowpiedź

                             Wiedziałem. Ale późniekj masz mi wyjaśnić. A podaj mi jej adres. 
                                                                 Jeśli zansz.
                                                                                            Harry

                                              Rold Street 2/6
                                                              Lou

                                                 Dzięki. Zaraz tam będę.
                                                                             Harry

Okej, mogę wychodzić. ZAraz Harry tu będzie.
*Oczami Jade*
-Już jesteś- uśmiechnęłam się co odzwzajemnił.
-Jak widać. Mogę usiąść???? (na łóżku, bo tam leżała Jade)
-Kładź się, będezie ci wygodniej. (bez skojarzeń)
Zaczeliśmy rozmowę.
*Oczami Harrego*
Po jakiś 5 minatach drogi zanlazłem się pod blokiem Jade. Weszłem do środka i szukałem drzwi z numerem 6. Jest. Zapukałem. W końcu otworzyła kobieta. Pewnie jej mama.
-Dzień Dobry, przyszedłem do Jade- uśmiechnąłem się.
-Jesteś jej kolegą?- zapytała
-Tak. Nazywam się Harry Styles- podałem jej rękę.
-Melania Payne, mama Jade. Zapraszam. Jej pokój jest na samym końcu korytarza po prawej. Trafisz?
-Jasne, dziękuje.
Poszedłem według wskazóweg jej mamy. Otworzyłem drzi nawet nie pukając. Ciesze się że tego nie zrozbiłrem bo wtedy nie zauważył bym całujących się Jade i Louisa.
-Jade!! Cholera. Louis idioto co ty robisz?
CDN
_________________________________________________________________________________
Hejj, dodałam dziś w ramę takicgh przeprosin, bo dawno nie dodawałam. Proszę o miłe komentarze. 

3 komentarze= rozdział 6

       


                                             


























































czwartek, 23 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4

Przed blokiem stał/stała... Harry????
-Co on tu robi??!!!- krzyknełam.
-Spokojnie kotku, przyszedłem zobaczyć co z twioją przyjaciółeczką.- skłamał.
-Kłamiesz! Przecież jej nie nawidzisz!- wrzasnełam.
-On ma racje, uspokuj się.- szepneła Lelia, wystarczqająco głośno, żebym ją usłyszała.
-Dobrze- zaczełam spokojniej.- A więc Harry... co cię tu sprowadza, ale szczerze prosze.
-Przyszedłem zobaczyć gdzie mieszkasz.- powiedział głupkowato się uśmiechając.
-Ta... super, a teraz zostaw mnie w spokoju.- odpowiedziałam i pociągnełam dziewczyny, żeby dojśc do tego przedszkola.
***
-To pa dziewczyny- uściskałam je na pożegnanie po czym weszłam do przedszkola.
Otworzyłam wielkie dzrzwi i weszłą do przytulnej szatni:
















Następnie powędrowałam do drzi do sali, która wyglądał tak:
Przejechałam wzrokiem po sali, żeby poszukać jakiejś opiekunki. Po kilku minutacgh szukania, znalazłam. Siedziała przy nie wielkim biurku i zajmowałą się sprawami papierkowymi. Natomiast 3 inne bawiły się z dziećmi. Było to przedszkole prywatne, więc nie było tu dużo dzieci. Podeszła do tej która siedziała przy biurku.
-Dzień Dobry, przyszłam po Liama Payne- powiedziałąm lekko się uśmiechając. Tak naprawdę to z grzczności tak ładnie mówiłam, bo na oko miała max. 20 lat.
-Witaj, Liam teraz je obiad, wieć musisz zaczekać- także się uśmiechnęła.
-Dobrze, mogę usiąśc tam?- wskazałam palcem na krzesło które znajdowało się koło jej biurka.
-Jasne, a tak wogóle to jestem Rose Fall- podała mi rękę.
-Jade Payne- odwzajemniłam uścisk ręki.- Ja siadam, nie będę ci przeszkadzać.
-Ok. Tu masz mój numer, jak coś :) - podała mi karteczkę z numerem.
-Dzięki- schowałam karteczkę do torby i usiadłam na krześle, czekając na Liama.
Po kilku minutach, ktoś przyszedł. Pewnie też będzie czekał. Otworzyły się drzi, a w nich stał Harry. 
-Harry?- powiedziałam doś głośno żeby mógł mnie usłyszeć. KURWA. co on tu robi. Śledzi mnie czy co? Idzie tu.... JEst tu... HELP MEEE 
-Hej ślicznotko, co tu robisz?- zapytał.
-Właśnie o to samo chciałam zapytać.
-Ja przyszedłem po kuzynkę, a ty?
-Po brata.- KUŹWA jakby jego kuzynka nie mogła gdzie indziej chodzić do przedszkola.
-Dobry, Zoe Russ poproszę- powiedział do Rose.
-Musisz poczwekać bo je obiad.- odpowiedziała dzioewczyna.
-Ok.-powiedział i dosiadł się do mnie.
-Opowiedz mi coś o sobie- powiedziałam. KURWA co ja robie, po co mi to????
-Okey, więc jestem Harry Styles, mam 19 lat. Pochodzę z Holmes Chapel, ale wyprowadziłem się tu mając 16 lat. Mam brata Zayna i... - przerwał bo Rose przyszła i powiedziała że możemy iśc bo Zoe i Liam ju,ż zjedli. Poszłam do szatni gdzie był już Liam i ubierał buty.
-Hejjj braciszku!- powiedziałam i podeszła do niego po czym przytuliłam.
-Czesc- odpowiedział.
***
-Możemy iśc- zapytałam brata gdy był już ubrany.
-Umm... chwila.- powiedział i podszedł do... Zoe i ją przytulił o.O a do mnie podszedł Harry.
-Chyba się lubią- szemnął mi do ucha loczek lekko przygryzając jego płatek.
-Tak, chyba tak. 
-Ale ja też cię lubiue wiesz?
-Nie nie wiem.- powiedziałam patrząc głęboko w jego zielone oczy, zatapiając się w ich uroku. Harry zaczął się przybliżać. Zamkęłąm oczy. Gdy miał mnie pocałować ktoś nam przerwał.
-JADE!! idiesz??? -zapytał Liam.
-Jasne. Sorry Harry, nie myśl że to co się przed chwilą stało to coś znaczy, ja cię nie kocham, ja cię nawet nie lubię. - powiedziałam
-...- zauważyłam że oczy Stylesa robią się ciemniejsze i zaciska pięści....
CDN
_________________________________________________________________________________
Hej, sorki za długą njieobecność. Ale mam straszne oceny. Znaczy według mamy, dla mnie są dobre i muszę się uczyć. Nadrobie to w weekendy i ferie. Ferie zaczy6nają mi sie dobiero 17 lutego -,- Komentujcie proszę ♥ to dla mnie dużo znaczy ♥ i rozsyłajcie link do mojego bloga wszędzuie gdzie się tylko da. I zapraszm również na mojego drugiego bloga -----> http://since-birthday-to-love.blogspot.com/2013/09/rozdzia-1.html    
Wracając. 1 lutego są urodzinki Hazzy i moje *.* HAPPY BIRTHDAY HARRY ♥






































































piątek, 17 stycznia 2014

SORRRY

Przepraszam że BARDZO dawno nie dodałam rozdziału, ale mój komp się popsuł i dopiero jutro przyjedzie mój wujek i będzie próbował go naprawić. A ja teraz pisze z kompa mamy, a rozdział postaram się skończyć dziś lub jutro. Chociaż może być ciężko, bo jestem chora i wogóle nie myśle i muszę się uczyć do sprawdzianu z biologi do którego nic nie umiem, a on jest w poniedziałek, a ja musze iść już wtedy :c
SORKI ♥ Koffam was ♥
Mam nadzieje że blog wam się podoba ♥
I bardzo dziękuje za komentarze ♥