czwartek, 27 lutego 2014

PRZEPROSINY

Hej, sorki obiecałam w ferie rozdział napisać, ale nie miałam jak, bo dopiero dziś wróciłam. SORRRRRRRRRRRRRRRRRY. Postram się dzisiaj napisać rozdział kolejny, jak nie dziś, to jutro. OBIECUJE. W poniedziałek znów zyjeżdzam i nie będzie mnie przez tydzień więc, znów  nie napisze, a późnie szkoła, ale posatram się to wszysko tak zorganizować, żęby się udało. Koccham was i jescze raz przepraszam ♥

środa, 5 lutego 2014

ROZDZIAŁ 8 +18

-Ja... ja tak. Powiedziałam to na serio. Kocham cię.*Oczami Jade*
-Wiesz co, nie odpowiadaj. Na razie ci powiem że ja cię nie kocham, jestem tobą zauroczona i mi się podobasz. Ale nie wierzę że to miłość, bo poznałam cię dziś rano i mówiłam że cie nie nawidze. A teraz mówie coś odwrotnego.- powiedziałam.
-Powiem że myślę to samo, ale ja gdzy cię zobaczyłem, poczułem że jesteś inna i że nie zrobie tak jak kiedyś i...
-Ciiiiii- zaczęłam.- Już ni nie mów- wtedy go pocałowałam.
Całując się, weszliśmy do mojego pokoju i kopnęłam drzwi aby je zamknąć.  Po chwili  przerwał i zaczął zdejmować moją bluzkę. Rzucił ją nap odłegę i powrócił do całowania, tym razem szyi. Wyszeptał mi do ucha:
-Będę cię pieprzył, tak zajebiście, że będziesz prosił bym nie przestawał- wymruczał tak sexy.
Zdjełam mu także bluzkę i ją też rzuciłam na podłogę. Rzucił mnie na łóżko i dalej całował. Najpierw w usta, później po szyi, następnie zaczął zjeżdżać w dół. Dalej całując zaczął zdedjmować mi spodnie.
-Droga wolna- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
Podniósł mnie lekko i odpioł stanik, oraz zdjął moje stringi. Zaczął mnie namiętnie pieścić. Raz calował moją szyję, potem bawił się piersiami (moimi xd), a na samym końcu moją cipą. Masował moją łechtaczkę okrężymi ruchami, bawił się skamieniałymi sutkami i zaczął wpychać swoje palce do środka mojej kobiecości. Jęknęłam z roskoszy- Ohhh... Harry. Szybciej- Jak na komendę Harry przyśpieszył. Po kilku minutach wyjął swoje palce i ja go przewróciłam na drugą stronę, że teraz on był na dole. Zerwałam z niego spodnie wraz z sexownymi bokserkami w kotki???
-Harry to są kotki???- zaśmiaąłm się i on też.
-Tak, a nie wolno, skarbie????
-Wolno, wolno- Zaśmialiśmy się i wróciliśmy do świata sexu. Spojrzałam na jego przyjaciela. Był wielkiiiii. Wręcz ogromny. "Jak ja go w sobie zmieszcze" pomyślałam. Powiedziałam Stylesowi aby usiadł na łóżku, a ja kucnełam przed nim. Wziełam jego penisa w ręce i lekko pocierałam. Po chwili zmieniłam zadanie i zaczełam oblizywać jego główkę, następnie biorąc go do buzi. Harry jęknął i złapał mnie za włosy i pomagał mi pchając moją głową w przód i w tył. Na początku było ciężko, go zmieścić, ale było wspaniale. Co chwila jęczał z rozkoszy.
-Szybciej Jade, szybciej!!- wydarł się.
Tak jak kazał tak zrobiłam. Po chwili jego soki znalazły się we mnie, połknęłam dzielnie i znów położyłam się z Haroldem na łóżko całując się bardzo namiętnie. Nagle wstał. Podszedł do swoich spodni i wyciągnął z nich gumkę :) Mądry Hazz, niby jest pijany a jednak dba o zabezpieczenie. Wrócił do mnnie i położył się na mnie. Popatrzył na mnie pytająco. Chodziło pewnie czy może wejśc. Kiwnęłam twierdząco głową. I już był we mnie. Ten jego wielki kutas we mnie!!? Ja mam zaledwie 170 cm. A on 189cm. Wracając. Poruszał się powoli. Jakby bał się że mi coś zrobi. Musiałam to zmienić.
-Szybiej Harry. SZYBCIEJ!!! Proszę przyśpiesz.
Zrobił to. Teraz było na ostro. Podobało mi się. Poruszał się we mnie bardzo bardzo szybko. Jednak jeszcze ani razu nie wszedł we mnie cały.
-Ohhh... Zaraz dojede Harry...
-świetnie... Jesteś zajebista.
-Wejdź we mnie cały. Chce tego, bardzo.
-Bardzo prosze.
Wyszedł ze mnie i wszedł z podwojoną siłą i do końca.
-O mój boże. Za-zaraz... dojdę.. Przy-przygotuj się- wydyszałam.
Po chwili doszłam. Harry wyszedł ze mnie i namiętnie pocałował.
-Dzięki, było zajebiście- powiedział.
-Ty i twój kolega jesteście super- wyszeptałam.
-Ty i towja koleżanka też- zaczął.- Idź już spać, na pewno jesteś bardzo zmęczona.
-Tak, masz racje. Ty śpisz ze mną sexiaku. Dobranoc.
-Dobranoc królewno.
Po krótkim czasie zasnęłam.
***
CDN
































poniedziałek, 3 lutego 2014

ROZDZIAŁ 7

-Harry?? Ty jesteś nachlany...
*Oczami Lou*
-No to żeś Amerykę odkrył- zadrwił ze mnie
-Kuźwa Harry, zamknij się idziemy do domu. Musisz wydobrzeć przed jutrem!- krzyknąłem.
-Pieprz się!- wrzasnął i wyrwał się z mojego uścisku.
-Z Jade, zawsze i wszędzie!- chciałem żeby był mega wkurwiony. To zadziałało.
-Pojebało cię??!!! Dobrze że tam przyszedłem, bo jeszcze by do tego doszło- zaśmiał się po czym chciał mnie walnąć z pięści w twarz, lecz mu nie wyszło, bo się odsunąłem, a ten wylądował ryjem na ziemi.
-Hahahahahahhahahahahahahahahhahahahhahahahahahaha!!!!- myślałem że się wywrócę ze śmiechu. I tak się stało. Po chwili gdy się uspokoiłem, usłyszałem krzyki damskiego głosu, który się zblirzał.
-Harry??!!!!!!- zaraz, zaraz, TO JADE.- O mój boże, Harry co się stało?- podbiegła do niego i kucnęła przy nim. Jednak chyba się w nim zakochała, bo do mnie nie podbiegła jak ja leżałem, a do Harrego tak.
*Oczami Jade*
-Co się stało Lou??- Właśnie Louis tu jest, wstałam i podałam mu rękę by mógł wstać.
- No bo... Hahahahahaha- śmiał się.
-Czy to takie śmieszne??- zapytałam.
-I to bardzo... no więc, spotkałem tu Hazzę, jak wracał zapewne z klubu. Lub bzykalni, ale nie wygląda jak po sexie, więc raczej nie. Ymmm... o czym to ja... a tak więc był zapewne w klubie i gdy wracał spotkał mnie i on był i dalej jest nachlany. I kazał mi się pieprzyć więc powiedziałem mu że tylko z tobą. I wtedy chciał mnie uderzyć i... HAHAHAHHAHA... przeraszam ale to jest takie zabawne- powiedział Tommo.
-I wtedy on się odsunął a ja zaliczyłem glębę- skończył za Lou, Hazza. A ja myślałam że śpi xd
-HAHHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHA- teraz wszsyscy się ryliśmy ze Stylesa.
***
Po kilku minutach doszliśmy pod nasz (mój i Lou) blok. Lokers był z nami, bo nie chciałam go zostawiać samego w domu i to pijanego! Bałam się o niego... Zaraz, zaraz, wróć. Ja się o niego martwiłam. Chyba żeczywiście coś do niego czuję.
NIE
To tylko zauroczenie, nie miłość.
-To papa- powiedział Lou, i mnie przytulił, a ja to odwzajemniłam i dałam mu buziaka w policzek.
-Ogar Hazz- uśmiechnęąłm się- pa Louis. - Wszedł do domu i zniknął nam z pola widzenia.
-Po co ja tu przylazłem- odezwał się Styles.
-Nie zostawie cię samego w domu i to nachlanego!
-Troszczysz się o mnie, ciekawe.Ale wiedz że zostanę z tobą sam na sam w pokoju.
-Nie Harry, śpisz na kanapie w salonie.
-Może i jestem po kilku drinkach, ale nie odwaliło mi, więc spokojnie, nie wyrucham cię.
-Ok, ale i tak śpisz na kanapie.
-Kotku, to nie będzie potrzebne- wymruczał mi do ucha, tak mega sexownie.
-Jednak nalegam.
-To już wole spać na podłodze w twoim pokoju.- zaczął się do mnie zbliżać, a co dziwne ja się nie opierałam.
-Nie musisz.- dzieliły nas już tylko centymetry, lecz ten dalej mnie nie pocałował i galej drążył temat.
-Jak to?
-Pocałuj mnie wreszcie debilu!
-Hahahaha!- Tak jak powiedziałam tak zrobił. Był to nasz pierwszy pocałunek, a był bardzo namiętny, pełen miłośći? Hmmm... tak go odczuwałam, ale ja jestem debilką i nie umiem całować i się na tym nie znam.
***
-Dziękuję.- powiedział Hazz.
-Za co?
-Za ten pocałunek. Był zajebisty. Inny niż te, które dotychczas miałem okazję zaznać.
-W jakim sensie?
-To było pełne... pełne...- nie umiał tego powiedzieć, byłam ciekawa czy chodziło mu o miłość, nienawiść, złość, czy o inne uczucie. Ale zapewne za szybko się nie dowiem bo zadzownił telefon Harolda xd. Odebrał się i się dziko uśmiechnął po wysłuchaniu jej treści. Ja nie słtyszałam choć było tu mega cicho. Była już.. spojrzałam na zegarek który był na mej ręcę. 2 rano. OMG. Jutro do szkoły, a ja jeszcze nie śpię. Wracając, Styles po odsłuchaniu tekstu z telefonu zaśmiał się i podszedł do dwrzi od domu Tommo i je otworzył. Za nimi stał nie kto inny jak Louis Tomlinson xd.
-Ja pierdole, nie ładnie podglądać.- powiedział Harry udając rozłoszczonego.
-No wiem, ale nie trzeba było tak głośno się ruchać- wszyscy się zaśmialiśmy, ja pokazałam mu język i poszłam z zielonookim do mnie.
***
Otworzyłam jak najciszej drzwi jednak już mama stało od progu.
-Jade Harris Payne! Gdzieś ty była i po co ci ten chłopak. jutro szkoła, nie ma czasu na bzykanie w nocy, w weekend się ruchajcie!!- Hahahaha, za to ją kochałam, mówiła o wszystkim otwarcie przy kimś obcym i się mną nie nadopiekiwała.
-Hahaha, poznałem panią poppłudniu, gdy tu byłem- powiedział grzecznie się uśmiechając Harry.
-A rzeczyweiście. Harry tak?- zapytała mama.
-Tak.
-Więc na początek mówię, nie nazywaj mnie "panią" nie jestem aż taka stara. Mów do mnie Susan (tak nazywała się mama Jade) lub mamo. A i nie udawaj grzecznego chłopca, znam się na ludziach. Jesteś miły i wogulę. Ale te tatuaże, kolczyki i te wrzaski po południu, wiem o co chodziło, ale nie wnikajmy. Więc jak dla mnie, jesteś idealnym chłoapkiem dla Jade.-JA PIERDOLĘ, Jak ja kocham moją matkę, ona mi gada że my możemy być razem, jak my ze sobą nie jesteśmy. My się nie lubimy, chyba. No i że on jest super i wogóle.
-Dziękuje Susan, że tak do mnie mówisz, ale ja i Jade nie jesteśmy parą.- powiedział Hazz z załamką w głosie.
-Szkoda- powiedziała mama- wyglądacie razem uroczo. Mogę wam zrobić zdjęcie ??
-Jasne. Ale szybko bo jutro ta pieprzona szkoła- rzekłam lekko zawiedziona.
-Nie śpieszcie się, nie musicie iść do szkoły. A ja mam wolnę. Może się lepiej poznamy i takie tam. Ok?
-Spoko, to może to zdjęcie też na jutro, bo jestem zmęczona i zapewne wyglądam jak potwór po całym dniu- powiedział i poprwiłam włosy.
-Coś ty wyglądasz ślicznie, nawet z największą raną na twarzy będziesz wyglądać mega sexy i mega pociągająco i mega ślicznie- odparł Harold, a ja się zarumieniłam.
-Dziękuję, to było piękne. Ale chodźmy już- powiedziałm.
-Ale gdzie? Przecież miałem spać na kanapie.
-Debilu śpisz ze mną.
-Jej, tylko ubiesz coś sexy.- wymruczał mi do ucha, tak żeby mama nie usłyszała lecz, chyba na marne.
-Idź już, wiesz gdzie mój pokój. Zaraz przyjdę tylko się napiję.- poweidziłam a gdy Hazz zniknął z mojego pola widzenia mama zaczeła rozmowę.
-Masz zajebistego kolegę, i do tego jest mraśny. Trzymaj się go. On cię kocha.
-Dzięki, a ja mam zajebistą mamę, która mnie mega kocha i cieszy się że mam takiego chłopaka, który z charakteru jest pełnym uczuć facetem, tylko z zzewnątrz wygląda na groźnego.- powiedziałam.
-To zapewne jego masaka. A teraz idź już do niego. Wyruchajcie się. Nie bez powodu pozwoliłam wam nie iść do szkoły.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też- przytuliłyśmy się.- A i nie za głośno. Chociaż mam pokój po drugiej stronie mieszkania nie chcę was słyszeć :)
-Tak jest kapitanie.- Ruszyłam do swojego pokoju.
-I zabezpieczajcie się!- krzyknęła na co ja razem z Harrym który stał w drzwiach i słyszał zapewne całą rozmowę zaśmialiśmy się.
-Czy ty to mówiłaś na serio? Kochasz mnie??
-Ja... ja tak. Mówiłam na serio. Kocham cię. A ty mnie?
-...
CDN

_________________________________________________________________________________
Hej... taki mega długaśny, Mam nadzieję że się podoba. Sorki za tyle przekleństw i różnych erotycznych słówek, ale ja taka już jestem. ZA DUŻO HAZZY I 1D xddd.

3/4 komentarze = rozdział 7


zalecam komentować będzie się działo ♥
































środa, 29 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 6

-Jade!! Cholera. Louis idioto co ty robisz?
*Oczami Jade*
Oderwałam się od Tommo i zaczęłam kłócić się z Harrym.
-Nie widać?? Całuje się z Lou.- powiedziałąm uśmiechając się do niego (dla nie ogarów: do Lou)
-Po chuja to robisz, Tomlinson? Ona jest moja! Zrozumiano?- zapytał się, miał już zaciśnięte pięści. 
-No chyba ci się coś we łbie poprzewracało! Ja cię nie lubię! I nie jestem twoją własnością!- wrzasnęłam.
-Opanuj się stary. I ona ma rację. Ona nie jest twoją własnością. Ma prawo się ze mną całować bo nie jesteście w związku.- powiedział Lou.
-Ona jest moja!!! I masz się od niej odpierdzielić!!- krzyknął Hazz. W tym momencie drzwi się otworzyły a za nimi stała mama -,-
-Co tu się dzaieje zapytała? I kim on jest?-wskazała palcem na niebieskookiego(nwm czy dobrze napisałam)
-Rozmawiamy. A to jest  Louis. Sąsiad- powiedziałam.
-Dobrze, ale już tak nie krzyczcie. Ok?- zapytała mama.
-Jasne. Pa- odpowiedziałam i zamknęłam drzwi.-Patrz co narobiłeś. Idź już. Nie chce cie widziedć.
-Już idę, akle zobaczysz. Jeszcze będziesz moja. A z tobą policzę się później, Tomlinson- powiedział Styles i wyszedł.
-Przepraszam, to prze ze  mnie, miałaś tą aferę. Ja już pójdę- odezwał się Lou.
-No coś ty, nie przepraszaj to nie twoja wina. To my się pocałowaliśmy. Ja tego chciałam i ty też. To Harry tu wparował nie wiadomo skąd- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Właśnie że ja napisłem do Harrego żeby tu przyszedł. Zobacz sobie wiadomości.





















-Okejjj. Nie gniewam się :)
-Dziękuje. Ale ja i tak już muszę iść. Jak coś mieszkam pod 2. A i dam ci mój numer.
-Ok. Masz tu karteczkę.
-Proszę- powiedział Lou.
-Dzięki.- odezwał się i odprowadziłam Tommo do drzwi.
-Papa. Do zobaczenia- powiedział i mnie przytulił a ja odwajemniłam.
-Cześć- poszedł, zostałam sama.
Poszłam do pokoju i spojrzałam na zegarek. 18.48. Spoko, położyalm się na łóżku i włożyłam słuchawki w uszy.
*Oczami Harrego*
Kurwa. głupi Louis. Ma się odpierdzielić od Jade.
Postanowiłęm że pójdę do klubu i się upiję. Nie za mocno bo jutro szkoła, a ja chce zobaczyć Jade. No i dziś się z nikim nie bzyknę. Poszedłem najpierw do domu się przebrać. Wybrałem ten strój:


















Ubrałem się, poprawiłem fryzurę i byłem gotowy. Zamknołem drzwi na klucz i poszedłem. Najbliszy klub był 5 minut drogi od mojego domu, więc nie będę jechał samochodem.
***
Po c hwwili już siedziałem przy barze pijąc 1 drinka. Później kolejnego i kolejnego. Wypiłem z 5 i dosiadła się mnie jakaś dziewczyna. Wyglądała tak:












-Hej sexiaku, co tu sam robisz?- zapytała, próbując mnie poderwać.
-Pije nie widać?- natomiast ja chciałem aby się odczepiła.
-Widać, a może by tak posz;ibyśmyh do ciebie? Zabawić się?
-Pojebało cię, weź już spieprzaj ode mnie.
-Skarbie, spokjnie.
-Nie mów tak do mnie i sobie idź.
-Ej nie mów tak do mnie.
Kurwa, co za laska pieprznięta, mam jej dość, idę z tąd. Dopiłem drinka do końca i wyszedłem. Na szczęście za mną nie polazła. Idąc do domu zauważyłem Louisa. Podeszłem do niego i zaczołem.
-Siema chuju. Wiesz że zaraz oberwiesz za to że całowałeś się z Jade.-powiedziałem.
-Harry?? Ty jeesteś nachlany...
CDN















sobota, 25 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 5

-...- zauważyłam że oczy Stylesa robią się ciemniejsze i zaciska pięści...
-Raczej, na odwrót- zaczął- kochasz mnie, lecisz na mnie, pociągam cię. Przyznaj się- wysyczał przez język.
-Nie mam się do czego przyznawać, Harry. Żegnaj- powiedziałam, po czym odwróciłam się i wziełam Liama za rękę i pociągnęąłm w stronę wyjścia.
***
-Jade!!! Obiad- krzyknęła mama.
-Już ide.
Poszłam do kuchni gdzie był stół. Więc to była jadalnio-kuchnia. Na stole stała zapiekanka. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść, tak jak reszta domowników.
***
Po zjedzonym posiłku, odłożyłym swój talerz do zmywarki. Gdy miałam iść do swojego pokoju, usłyszałam dzwonek. Nikt się nie ruszył więc musiałam iść otworzyć. Otworzył drzwi. Za nimi stał przystojny chłopajk z pięknymi niebieskimi oczami. 
-Hej, jestem Louis. Ymm... przyszedłem poznać sąsiadów bo dziś się tu wprowadziłam- odezwał się Lou.
-Cze-cześć- jąkałam się- jestem Jade. Wchodź- zaprosiłam go gestem ręki do środka. Powędrowaliśmy do mojego pokoju.
-Ładnie tu- powiedział.
-Dzięki.
-Opowiesz mi coś o sobie??
-Jasne, więc. Jestem Jade Payne, mam 18 lat, i mam młodszego brata, chodzę do Hilton School (liceum Jade) do ostatniej klasy ogólnej, mieszkam tu od wczoraj, i to chyba wszystko. A ty mi coś powiesz o sobie?
-Ymm.. poczekaj. Chodzisz do ostatniej, czyli 3, a że to ogólna to do klasy "a". tak??\
-Nom, a coś się stało?
-No bo tam chodzi mój przyjaciel Harry. Zansz go może??
-Yyy... niesty znam.
-Czemu niestety?
-No bo...- przerwał mi dzwonek wiadomiości przychodącej na mój telefon, ulżyło mi.- poczekaj, sprawdze co odemnie chcą.- uśmiechnęłąm się, a Louis to odzwajemnił. Wiadomość była od numeru którego nie znam. A treść jej brzmiała tak:

Wiem że mnie kochasz, ale boisz się do tego przyznać.
                                                                                                                       Harry

-Kurwa- powiedziałam.
-Co się stało??? -zapytał opiekuńczym głosem Louis.
-Przeczytaj to sobie- podałam mu mój telefon.
-I co w tym złego?
-Ymm... to że on mi się nie podoba, ja go nawet nie lubie, ale...- zaczełam przypominać sobie dzisiejszy moment w którym prawie się pocałowaliśmy, te jego piękne zielone oczy...
-Ale...- zaczął Lou.
-Ale on ma tekie piękne zielone oczy, i śliczne loki- JADE KURWA!!! OTRZĄŚNIJ SIĘ. TY GO NIENAWIDZISZ.-Ymm... co ja gadam, jest ocghydny i tyle.
-Jade, nie zmyślaj, chyba go jednak kochasz. Powinnaś to na spokojeni przemyśleć. Ja już pójdę.
-Nie nie kocham go!!!- Krzyknęłam.
-Spokojnie, odpocznij sobie sama i w spokoju, ja już idę.
-Nie proszę nie idź.
-Dobrze zostanę, ale lepiej się zastanów czy go nie kochasz, dobrze??
-Dobrze. Ale nie mów mu nic. Ok?
-Tak.- powiedział, po czym ja włączyłąm telewizor.- Ymm.. gdzie masz łazienkę??
-Te drzwi- wskazałam palcem.
-Dzięki.
*Oczami Lou*
 Poszedłem do łazienki, tak naprwdę po to aby napisać waidomoś Hazzie.

                             Później ci wszytko wyjaśnie, ale Jade chyba na prawdę cię kocha. 
                                                                                                             Lou

Wysłałem mu wiadomość i po chwili dostałem odowpiedź

                             Wiedziałem. Ale późniekj masz mi wyjaśnić. A podaj mi jej adres. 
                                                                 Jeśli zansz.
                                                                                            Harry

                                              Rold Street 2/6
                                                              Lou

                                                 Dzięki. Zaraz tam będę.
                                                                             Harry

Okej, mogę wychodzić. ZAraz Harry tu będzie.
*Oczami Jade*
-Już jesteś- uśmiechnęłam się co odzwzajemnił.
-Jak widać. Mogę usiąść???? (na łóżku, bo tam leżała Jade)
-Kładź się, będezie ci wygodniej. (bez skojarzeń)
Zaczeliśmy rozmowę.
*Oczami Harrego*
Po jakiś 5 minatach drogi zanlazłem się pod blokiem Jade. Weszłem do środka i szukałem drzwi z numerem 6. Jest. Zapukałem. W końcu otworzyła kobieta. Pewnie jej mama.
-Dzień Dobry, przyszedłem do Jade- uśmiechnąłem się.
-Jesteś jej kolegą?- zapytała
-Tak. Nazywam się Harry Styles- podałem jej rękę.
-Melania Payne, mama Jade. Zapraszam. Jej pokój jest na samym końcu korytarza po prawej. Trafisz?
-Jasne, dziękuje.
Poszedłem według wskazóweg jej mamy. Otworzyłem drzi nawet nie pukając. Ciesze się że tego nie zrozbiłrem bo wtedy nie zauważył bym całujących się Jade i Louisa.
-Jade!! Cholera. Louis idioto co ty robisz?
CDN
_________________________________________________________________________________
Hejj, dodałam dziś w ramę takicgh przeprosin, bo dawno nie dodawałam. Proszę o miłe komentarze. 

3 komentarze= rozdział 6

       


                                             


























































czwartek, 23 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4

Przed blokiem stał/stała... Harry????
-Co on tu robi??!!!- krzyknełam.
-Spokojnie kotku, przyszedłem zobaczyć co z twioją przyjaciółeczką.- skłamał.
-Kłamiesz! Przecież jej nie nawidzisz!- wrzasnełam.
-On ma racje, uspokuj się.- szepneła Lelia, wystarczqająco głośno, żebym ją usłyszała.
-Dobrze- zaczełam spokojniej.- A więc Harry... co cię tu sprowadza, ale szczerze prosze.
-Przyszedłem zobaczyć gdzie mieszkasz.- powiedział głupkowato się uśmiechając.
-Ta... super, a teraz zostaw mnie w spokoju.- odpowiedziałam i pociągnełam dziewczyny, żeby dojśc do tego przedszkola.
***
-To pa dziewczyny- uściskałam je na pożegnanie po czym weszłam do przedszkola.
Otworzyłam wielkie dzrzwi i weszłą do przytulnej szatni:
















Następnie powędrowałam do drzi do sali, która wyglądał tak:
Przejechałam wzrokiem po sali, żeby poszukać jakiejś opiekunki. Po kilku minutacgh szukania, znalazłam. Siedziała przy nie wielkim biurku i zajmowałą się sprawami papierkowymi. Natomiast 3 inne bawiły się z dziećmi. Było to przedszkole prywatne, więc nie było tu dużo dzieci. Podeszła do tej która siedziała przy biurku.
-Dzień Dobry, przyszłam po Liama Payne- powiedziałąm lekko się uśmiechając. Tak naprawdę to z grzczności tak ładnie mówiłam, bo na oko miała max. 20 lat.
-Witaj, Liam teraz je obiad, wieć musisz zaczekać- także się uśmiechnęła.
-Dobrze, mogę usiąśc tam?- wskazałam palcem na krzesło które znajdowało się koło jej biurka.
-Jasne, a tak wogóle to jestem Rose Fall- podała mi rękę.
-Jade Payne- odwzajemniłam uścisk ręki.- Ja siadam, nie będę ci przeszkadzać.
-Ok. Tu masz mój numer, jak coś :) - podała mi karteczkę z numerem.
-Dzięki- schowałam karteczkę do torby i usiadłam na krześle, czekając na Liama.
Po kilku minutach, ktoś przyszedł. Pewnie też będzie czekał. Otworzyły się drzi, a w nich stał Harry. 
-Harry?- powiedziałam doś głośno żeby mógł mnie usłyszeć. KURWA. co on tu robi. Śledzi mnie czy co? Idzie tu.... JEst tu... HELP MEEE 
-Hej ślicznotko, co tu robisz?- zapytał.
-Właśnie o to samo chciałam zapytać.
-Ja przyszedłem po kuzynkę, a ty?
-Po brata.- KUŹWA jakby jego kuzynka nie mogła gdzie indziej chodzić do przedszkola.
-Dobry, Zoe Russ poproszę- powiedział do Rose.
-Musisz poczwekać bo je obiad.- odpowiedziała dzioewczyna.
-Ok.-powiedział i dosiadł się do mnie.
-Opowiedz mi coś o sobie- powiedziałam. KURWA co ja robie, po co mi to????
-Okey, więc jestem Harry Styles, mam 19 lat. Pochodzę z Holmes Chapel, ale wyprowadziłem się tu mając 16 lat. Mam brata Zayna i... - przerwał bo Rose przyszła i powiedziała że możemy iśc bo Zoe i Liam ju,ż zjedli. Poszłam do szatni gdzie był już Liam i ubierał buty.
-Hejjj braciszku!- powiedziałam i podeszła do niego po czym przytuliłam.
-Czesc- odpowiedział.
***
-Możemy iśc- zapytałam brata gdy był już ubrany.
-Umm... chwila.- powiedział i podszedł do... Zoe i ją przytulił o.O a do mnie podszedł Harry.
-Chyba się lubią- szemnął mi do ucha loczek lekko przygryzając jego płatek.
-Tak, chyba tak. 
-Ale ja też cię lubiue wiesz?
-Nie nie wiem.- powiedziałam patrząc głęboko w jego zielone oczy, zatapiając się w ich uroku. Harry zaczął się przybliżać. Zamkęłąm oczy. Gdy miał mnie pocałować ktoś nam przerwał.
-JADE!! idiesz??? -zapytał Liam.
-Jasne. Sorry Harry, nie myśl że to co się przed chwilą stało to coś znaczy, ja cię nie kocham, ja cię nawet nie lubię. - powiedziałam
-...- zauważyłam że oczy Stylesa robią się ciemniejsze i zaciska pięści....
CDN
_________________________________________________________________________________
Hej, sorki za długą njieobecność. Ale mam straszne oceny. Znaczy według mamy, dla mnie są dobre i muszę się uczyć. Nadrobie to w weekendy i ferie. Ferie zaczy6nają mi sie dobiero 17 lutego -,- Komentujcie proszę ♥ to dla mnie dużo znaczy ♥ i rozsyłajcie link do mojego bloga wszędzuie gdzie się tylko da. I zapraszm również na mojego drugiego bloga -----> http://since-birthday-to-love.blogspot.com/2013/09/rozdzia-1.html    
Wracając. 1 lutego są urodzinki Hazzy i moje *.* HAPPY BIRTHDAY HARRY ♥






































































piątek, 17 stycznia 2014

SORRRY

Przepraszam że BARDZO dawno nie dodałam rozdziału, ale mój komp się popsuł i dopiero jutro przyjedzie mój wujek i będzie próbował go naprawić. A ja teraz pisze z kompa mamy, a rozdział postaram się skończyć dziś lub jutro. Chociaż może być ciężko, bo jestem chora i wogóle nie myśle i muszę się uczyć do sprawdzianu z biologi do którego nic nie umiem, a on jest w poniedziałek, a ja musze iść już wtedy :c
SORKI ♥ Koffam was ♥
Mam nadzieje że blog wam się podoba ♥
I bardzo dziękuje za komentarze ♥