-Córciu, ponieważ dostałam koło nowego domu lepiej płatną pracę, bo ktoś musi zarabiać w tym domu.- odpowiedział matka.
Ja tylko kiwnęłam kłową i wróciłam do pokoju.
***
Przejrzałam jeszcze szybko pokój i zeszłam na dół. "Pożegnałam" się ze starym domem i wyszłam z byłego domu. Wsiadłam do samochodu z rodziną i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku. Z tego co się dowiedziałam to będziemy mieszkać w bloku-.-
***
Po jakiś 2 godzinach dojechaliśmy. Nasze rzeczy były już w mieszkaniu więc trzeba było tylko rozpakować. Ojciec otworzył drzwi i weszliśmy. Było to nie zbyt duże, skromne mieszkanie. Pokazano mi mój pokój, który znajdował się na samym końcu korytarza. Weszłam i zobaczyłam to:
Uwielbiam te kolory. I super było to że miałam swoją łazienkę. Ten pokój był przepiękny, aż się popłakałam, gdyż nigdy tak pięknego pokoju nie widziałam, a mój poprzedni wyglądał tak:
Był ładny rzeczywiście, ale on do mnie nie pasował. Zaczęłam się rozpakowywać.
***
Kiedy skończyłam usłyszałam wołanie.
-Jade!!! Jade!!! Chodź kurwa na tą kolacje!!!- usłyszałam krzyk mojego już zapewne upitego ojca.
-Nie kurwa!!!!!!!! Nie chce mi się jeść!!!- odkrzyknęłam i wróciłam do pokoju.
Popatrzyłam na zegarek. 21.43. "Długo się rozpakowywałam"- pomyślałam. Dobra idę się myć, jutro pierwszy dzień nowej szkoły. Wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam w stronę łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
***
Po przyjemnym prysznicu, założyłam pidżamę, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Była już 22.06. Odłożyłam nie potrzebne przedmioty i nastawiłam budzik na 7.00. A do szkoły miałam na 8.30. Poszłam spać.
***
-Dzyń, dzyń, dzyń.- usłyszałam nie przyjemny dźwięk budzika, którego nie słyszałam od 2 miesięcy. Przetarłam oczy i ruszyłam w stronę szafy by wybrać odpowiedni strój. Wybrałam taki:

Poszłam do łazienki i się przebrałam oraz nałożyłam lekki makijaż. Wyszłam i wrzuciłam potrzebne książki do torby. Niestety musiałam zmieniać szkołę żeby nie jeździć 2 godziny, a teraz mam jakieś 5 min. do szkoły. Będę chodzić do 3a. Czyli ostatnia, ogólna klasa liceum. Spojrzałam na zegarek 7.39. Dobra. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę salonu. Pusto, nikogo nie ma. Poszłam do kuchni gdzie siedział Liam.
-Hej Liaś, gdzie mama??-zapytałam brata.
-Poszla juz do placy... i mowila ze masz mnie do przeczkola zaprowadzić- odpowiedział.
-Aha... a wiesz gdzie to przeczkole??- ponownie zapytałam.
-Nie- rzucił.
-To jak mam cię tam zaprowadzić skoro nwm gdzie to jest??- znów zadałam pytanie.
-Ymm... mama dala mi kalteczke i mowila ze mam ci dac :) - powiedział i się uśmiechnął.
-Aha... to dasz ją??- spytałam
-Tak... plosze- podał mi karteczkę. Przeczytałam adres i okazało się że przeczkole Liama znajduje się na przeciwko mojej szkoły. Okey. Teraz czas coś zjeść. Tylko co? Podeszłam do lodówki i wyciągnełam mleko, a z szafki płatki.
-Liam, też chcesz płatki??- zapytałąm
-Jasne!!!- krzyknął
Wyjęłam jeszcze dwie miski i łyżki. Postawiłam na stole i zaczęłam nakładać najpierw Liamowi, a później sobie zaczęłam jeść, a mój brat siedział i się patrzył w miskę. Nie wytrzymałam i zapytałam:
-Czemu nie jesz??
-Tu jest łyska. Ona mi cos moze zlobic!!
-Aaaa... zapomniałam. Już niose widelec i rurke xD.
-Dobze :)
***
-To papa Liaś, przyjdę po cb później- powiedziałam do Liama kiedy znikał za drzwiami od sali.
-PAAPA- krzyknął.
Wyszłam z przedszkola i ruszyłam w stronę szkoły. Nie była to duża szkoła. Uczyło się tu tylko 269 uczniów. Weszłam i nie było jeszcze z połowy szkoły, to było widać. Spojrzałam na zegarek 8.05. To rzeczywiście mogło nie być tłumów. Podeszłam do drzwi do pokoju nauczycielskiego gdzie wisiała rospiska w jakiej sali ma znaleść się każda klasa. Ja miałam udać się do klasy numer 17. Poszałam tam i zobaczyłam tylko dwie dziewczyny. Były identyczne. BLIŹNIACZKI.
Nagle z moich oczu zaczęły lecieć łzy. Jedna z nich to zauważyła i do mnie podbiegła.
-Czy coś się stało??- zapytała opiekuńczym głosem.
-Nie, nie nic. Tylko zauważyłam was, a wy jesteś bliźniaczkami, a ja też miałam mieć siostre bliżniaczke i-i-i- nie mogłam mówić dalej bo coraz więcej łez spływało po mojej twarzy, dobrze że jest mało ludzi bo nikt nie widzi mnie jak płaczę.- I moja mama miałą wypadek samochodowy jak była z nami w ciąży. I ja i mama przeżyłyśmy. Cudem. Ale moja siostra nie.- teraz rozpłakałam się na dobre. Dziewcyny zaprowadziły mnie do łazienki żebym się ogarneła.
***
Po jakiś 10 minutach wróciłyśmy pod klase. Dalej nie było nikogo z mojej klasy. Dowiedziałam się że nazywają się Katy i Lelia. I że chodzi do naszej klasy mega przystojny i mega nie bezpieczny chłopak o imieniu Harry. Lepiej będzie jak z nim nie będe gadać pomyślałam. Gadałyśmy z dziewczynami jeszcze chwile gdzy ktoś nie przyszedł i zaczął z nami gadać.
-Hej dziewczyny- zaczął bardzo pięknym głosem nie znajomy.- Uuuu... cześć ślicznotko- powiedział do mnie...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Motywują mnie wasze komentarze ♥ Kocham każdego kto komentuje, Dziękuję ♥