-O kurwa- usłyszałam szept Katy. Odwróciłam się i ujrzałam wysokiego chłopaka z burzą loków na głowie, mnóstwem tatuarzy i pircingu, oraz o pięknych zielonych oczach. Podejrzewałąm że to ten Harry, o którym mówiły mi dziewczyny.
-Jestem Harry, skarbie. A ty???- podał mi rękę. Niestety moje podejrzenia się sprawdziły, ale może on wcale nie jest niebezpieczny, tylko dziewczyny coś kręciły... Sama nie wiem.
-Ammm... jestem Jade- odwazjemniłam uściśk ręki.
-Co cię tu sprowadza, kotku??- zapytał.
-J-j-ja będę chodzić do tej klasy- wyjąkałam.
-A to dobrze! Będę cię miał przy sobie-zaczął.- Do zobaczenia później, śliczna. Poszedł sobie. Wydaje się miły, nie wliczjąc tych słówek: kotku, skarbie itp.
-Jade, lepiej na niego uważaj- powiedziała opiekuńczo Lelia.
-Mówisz o Harrym?- zapytałam.
-Tak!!! On jest bardzo, bardzo niebezpieczny i leci tylko na sexs- ostrzegła mnie Katy.
-Spoko. Ufam wam- uśmiechnełam się, co dziewczyny odzajemniły.
DRYN DRYN DRYN DRYN
Pierwszy dzwonek. Wchodzimy do klasy, gdyż nauczyciel już czeka w środku. Usiadłam za bliźniaczkami w ostatniej ławce. Nauczyciel zaczął sprawdzać obecność.
-Jestem!
-Obecna!
-Obecny!
-Tu!
I tak co chwilę. Nawet ja już byłam. Mam numer 16.
-Harry Styles- powiedział nauczyciel.- Harry Styles!- powtórzył. Nagle drzwi od klasy się otworzyły. I wszedł przez nie Harry.
-Obecny!- krzyknął.- Gdzie mam siedzieć?!- zapytał z agresją.
-Koło panny Payne. W ostatniej ławce- powoedział nauczyciel, a Harry się łobuzersko uśmiochnął. KURWA. JA nie chcę się z nim zadawać, a tu się okazuje, że codziennie na każdej lekcji będziemy razem siedzieć (w tej szkole jest obowiązeik siedzenia tak samo na każdej lekcji). KURWA, zaraz tu będzie.
-Hej ślicznotko- powiedział i się uśmiechnął przez co pokazały się jego dołeczki i wyglądał prześlicznie. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA. Jade, o czym ty myślisz. Nie zakochuj mi się.
-H-h-hej- jąknełam pod nosem. Usiadł.
-Cieszys się że ze mną siedzisz? Bo ja bardzo.
-Ta super- zaczełam.- Dasz mi się skupić na tym co ten stary grzyb przy tablicy mówi?- powiedziałam dość głośno, że aż cała klasa skierowała wzrok na mnie.
-Panno Payne. Do Dyrektora! JUŻ!- krzyknął nauczyciel. Schowałam rzeczy to torby i wyszłąm traskając drzami. To wszystko przez tego debila. Postanowiłam nie iść, tylko z lekcji się zerwać. Ale najpierw napisałam liścik do Katy Leli. Wrzuce im do szafki, bo wiem gdzie mają, ponieważ mi pokazywały. No i one mają razem. Wrzuciłam i wyszłam
*Oczami Katy*
Nieźle sobie Jade narozrabiała-pomyślałam. Ta lekcja była o niczym. Bo to była wychowawcza.Ciągnęła się w nieskończoność.
DRYN DRYN DRYN DRYN DRYN
Wreszcie, koniec tej nudy. Ciekawe co z Jade.
-Idziemy jeszcze do szafki?- zapytałam siostrę.
-Jasne. Może Jade tam będzie- odpowiedziała Lelia. Podeszłyśmy do szafki i wpisałyśmy odpowiedzni kod. Utąpiła. Po otworzeniu zauważylam jakąś karteczkę. Wyjęłam jeszcze tylko potrzebne książki. I Lelia zamknęła szafkę. Gdy doszłyśmy już pod klasę gdzie odbędzie się następna lekcja zaczyłyśmy czytać liścik.
"Nie byłam u dyrrektora i nie pójde na
następne lekcje. Będę w parku koło szkoły.
Przyjdźcie tam jak skończycie lekcje, albo teraz,
jeśli też się zerwiecie. Jak coś to mój numer
telefonu: 695 697 698.
Jade"
-Interesujące- powiedział... Harry? Ale co on tu robi i jakim prawem mógł to czytać.
-Czemu tio przeczytałeś?!- wydarła się z pretensjami Lelia.
-A co nie wolno? Oj przepraszam. Hahaha.- Zaczął się śmiać Hazz.
-Nie niewolno!- Tym razem to ja krzyknęłam.
-Dobra, dobra. Narazie dziewczyny, idę do Jade.- powiedział już ledwo słyszalnie, gdzyż znikał pomiędzy uczniami w głebi korytażu.
-Kurwa, trzeba też tam iść, bo nie wiadomo co on jej zrobi!- panikowała Lelia.
-Spokojnie, już idziemy.
Wziełyśmy rzeczy i ruyszyłyśmy w stronę parku.
*Oczami Jade*
Siedze w tym parku z jakieś 35 minut i słucham muzyki. To troche nudne. Oby się zerwały z tych lekcji bo nie chce mi się siedzieć. Zamknęąłm oczy i po chwili poczułam że ktoś się dosiada...
CDN
________________________________________________________________________________
Hej... przepraszam że tak dawno nie dodawałam, ale byłam u babci i mama mi mówiła że ona ma kompa. Przyjechałąm tam, a ona nie ma. No i dopiero dziś wróciłam i napisałam.
1 komentarz = 3 rozdział
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Motywują mnie wasze komentarze ♥ Kocham każdego kto komentuje, Dziękuję ♥