poniedziałek, 3 lutego 2014

ROZDZIAŁ 7

-Harry?? Ty jesteś nachlany...
*Oczami Lou*
-No to żeś Amerykę odkrył- zadrwił ze mnie
-Kuźwa Harry, zamknij się idziemy do domu. Musisz wydobrzeć przed jutrem!- krzyknąłem.
-Pieprz się!- wrzasnął i wyrwał się z mojego uścisku.
-Z Jade, zawsze i wszędzie!- chciałem żeby był mega wkurwiony. To zadziałało.
-Pojebało cię??!!! Dobrze że tam przyszedłem, bo jeszcze by do tego doszło- zaśmiał się po czym chciał mnie walnąć z pięści w twarz, lecz mu nie wyszło, bo się odsunąłem, a ten wylądował ryjem na ziemi.
-Hahahahahahhahahahahahahahahhahahahhahahahahahaha!!!!- myślałem że się wywrócę ze śmiechu. I tak się stało. Po chwili gdy się uspokoiłem, usłyszałem krzyki damskiego głosu, który się zblirzał.
-Harry??!!!!!!- zaraz, zaraz, TO JADE.- O mój boże, Harry co się stało?- podbiegła do niego i kucnęła przy nim. Jednak chyba się w nim zakochała, bo do mnie nie podbiegła jak ja leżałem, a do Harrego tak.
*Oczami Jade*
-Co się stało Lou??- Właśnie Louis tu jest, wstałam i podałam mu rękę by mógł wstać.
- No bo... Hahahahahaha- śmiał się.
-Czy to takie śmieszne??- zapytałam.
-I to bardzo... no więc, spotkałem tu Hazzę, jak wracał zapewne z klubu. Lub bzykalni, ale nie wygląda jak po sexie, więc raczej nie. Ymmm... o czym to ja... a tak więc był zapewne w klubie i gdy wracał spotkał mnie i on był i dalej jest nachlany. I kazał mi się pieprzyć więc powiedziałem mu że tylko z tobą. I wtedy chciał mnie uderzyć i... HAHAHAHHAHA... przeraszam ale to jest takie zabawne- powiedział Tommo.
-I wtedy on się odsunął a ja zaliczyłem glębę- skończył za Lou, Hazza. A ja myślałam że śpi xd
-HAHHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHA- teraz wszsyscy się ryliśmy ze Stylesa.
***
Po kilku minutach doszliśmy pod nasz (mój i Lou) blok. Lokers był z nami, bo nie chciałam go zostawiać samego w domu i to pijanego! Bałam się o niego... Zaraz, zaraz, wróć. Ja się o niego martwiłam. Chyba żeczywiście coś do niego czuję.
NIE
To tylko zauroczenie, nie miłość.
-To papa- powiedział Lou, i mnie przytulił, a ja to odwzajemniłam i dałam mu buziaka w policzek.
-Ogar Hazz- uśmiechnęąłm się- pa Louis. - Wszedł do domu i zniknął nam z pola widzenia.
-Po co ja tu przylazłem- odezwał się Styles.
-Nie zostawie cię samego w domu i to nachlanego!
-Troszczysz się o mnie, ciekawe.Ale wiedz że zostanę z tobą sam na sam w pokoju.
-Nie Harry, śpisz na kanapie w salonie.
-Może i jestem po kilku drinkach, ale nie odwaliło mi, więc spokojnie, nie wyrucham cię.
-Ok, ale i tak śpisz na kanapie.
-Kotku, to nie będzie potrzebne- wymruczał mi do ucha, tak mega sexownie.
-Jednak nalegam.
-To już wole spać na podłodze w twoim pokoju.- zaczął się do mnie zbliżać, a co dziwne ja się nie opierałam.
-Nie musisz.- dzieliły nas już tylko centymetry, lecz ten dalej mnie nie pocałował i galej drążył temat.
-Jak to?
-Pocałuj mnie wreszcie debilu!
-Hahahaha!- Tak jak powiedziałam tak zrobił. Był to nasz pierwszy pocałunek, a był bardzo namiętny, pełen miłośći? Hmmm... tak go odczuwałam, ale ja jestem debilką i nie umiem całować i się na tym nie znam.
***
-Dziękuję.- powiedział Hazz.
-Za co?
-Za ten pocałunek. Był zajebisty. Inny niż te, które dotychczas miałem okazję zaznać.
-W jakim sensie?
-To było pełne... pełne...- nie umiał tego powiedzieć, byłam ciekawa czy chodziło mu o miłość, nienawiść, złość, czy o inne uczucie. Ale zapewne za szybko się nie dowiem bo zadzownił telefon Harolda xd. Odebrał się i się dziko uśmiechnął po wysłuchaniu jej treści. Ja nie słtyszałam choć było tu mega cicho. Była już.. spojrzałam na zegarek który był na mej ręcę. 2 rano. OMG. Jutro do szkoły, a ja jeszcze nie śpię. Wracając, Styles po odsłuchaniu tekstu z telefonu zaśmiał się i podszedł do dwrzi od domu Tommo i je otworzył. Za nimi stał nie kto inny jak Louis Tomlinson xd.
-Ja pierdole, nie ładnie podglądać.- powiedział Harry udając rozłoszczonego.
-No wiem, ale nie trzeba było tak głośno się ruchać- wszyscy się zaśmialiśmy, ja pokazałam mu język i poszłam z zielonookim do mnie.
***
Otworzyłam jak najciszej drzwi jednak już mama stało od progu.
-Jade Harris Payne! Gdzieś ty była i po co ci ten chłopak. jutro szkoła, nie ma czasu na bzykanie w nocy, w weekend się ruchajcie!!- Hahahaha, za to ją kochałam, mówiła o wszystkim otwarcie przy kimś obcym i się mną nie nadopiekiwała.
-Hahaha, poznałem panią poppłudniu, gdy tu byłem- powiedział grzecznie się uśmiechając Harry.
-A rzeczyweiście. Harry tak?- zapytała mama.
-Tak.
-Więc na początek mówię, nie nazywaj mnie "panią" nie jestem aż taka stara. Mów do mnie Susan (tak nazywała się mama Jade) lub mamo. A i nie udawaj grzecznego chłopca, znam się na ludziach. Jesteś miły i wogulę. Ale te tatuaże, kolczyki i te wrzaski po południu, wiem o co chodziło, ale nie wnikajmy. Więc jak dla mnie, jesteś idealnym chłoapkiem dla Jade.-JA PIERDOLĘ, Jak ja kocham moją matkę, ona mi gada że my możemy być razem, jak my ze sobą nie jesteśmy. My się nie lubimy, chyba. No i że on jest super i wogóle.
-Dziękuje Susan, że tak do mnie mówisz, ale ja i Jade nie jesteśmy parą.- powiedział Hazz z załamką w głosie.
-Szkoda- powiedziała mama- wyglądacie razem uroczo. Mogę wam zrobić zdjęcie ??
-Jasne. Ale szybko bo jutro ta pieprzona szkoła- rzekłam lekko zawiedziona.
-Nie śpieszcie się, nie musicie iść do szkoły. A ja mam wolnę. Może się lepiej poznamy i takie tam. Ok?
-Spoko, to może to zdjęcie też na jutro, bo jestem zmęczona i zapewne wyglądam jak potwór po całym dniu- powiedział i poprwiłam włosy.
-Coś ty wyglądasz ślicznie, nawet z największą raną na twarzy będziesz wyglądać mega sexy i mega pociągająco i mega ślicznie- odparł Harold, a ja się zarumieniłam.
-Dziękuję, to było piękne. Ale chodźmy już- powiedziałm.
-Ale gdzie? Przecież miałem spać na kanapie.
-Debilu śpisz ze mną.
-Jej, tylko ubiesz coś sexy.- wymruczał mi do ucha, tak żeby mama nie usłyszała lecz, chyba na marne.
-Idź już, wiesz gdzie mój pokój. Zaraz przyjdę tylko się napiję.- poweidziłam a gdy Hazz zniknął z mojego pola widzenia mama zaczeła rozmowę.
-Masz zajebistego kolegę, i do tego jest mraśny. Trzymaj się go. On cię kocha.
-Dzięki, a ja mam zajebistą mamę, która mnie mega kocha i cieszy się że mam takiego chłopaka, który z charakteru jest pełnym uczuć facetem, tylko z zzewnątrz wygląda na groźnego.- powiedziałam.
-To zapewne jego masaka. A teraz idź już do niego. Wyruchajcie się. Nie bez powodu pozwoliłam wam nie iść do szkoły.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też- przytuliłyśmy się.- A i nie za głośno. Chociaż mam pokój po drugiej stronie mieszkania nie chcę was słyszeć :)
-Tak jest kapitanie.- Ruszyłam do swojego pokoju.
-I zabezpieczajcie się!- krzyknęła na co ja razem z Harrym który stał w drzwiach i słyszał zapewne całą rozmowę zaśmialiśmy się.
-Czy ty to mówiłaś na serio? Kochasz mnie??
-Ja... ja tak. Mówiłam na serio. Kocham cię. A ty mnie?
-...
CDN

_________________________________________________________________________________
Hej... taki mega długaśny, Mam nadzieję że się podoba. Sorki za tyle przekleństw i różnych erotycznych słówek, ale ja taka już jestem. ZA DUŻO HAZZY I 1D xddd.

3/4 komentarze = rozdział 7


zalecam komentować będzie się działo ♥
































3 komentarze:

  1. powiem 2 słowa: per-fect <3 pisz pisz pisz już szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeekam :D Znowuu! <3<3<3 Czeekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Next proszę szybko dodaj bo to jeden z najlepszych opowiadań jakie czytałam i zapraszam do mnie http://od-marzen-do-milosci.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Motywują mnie wasze komentarze ♥ Kocham każdego kto komentuje, Dziękuję ♥